|
Drodzy
Użytkownicy,
W styczniu 2006 roku obchodziliśmy 5 urodziny portalu. Jest to
czas podsumowań i określenia planów na
przyszłość. Zapraszamy do przeczytania
wywiadu, którego udzielił 18
listopada 2005 Łukasz Kaugan, wydawca
Dtp.pl, dla portalu Wirtualny
Wydawca. Rozmawiał Mateusz
Włodarczyk.
"Chciałbym stworzyć pismo, które trafi na biurko czytelnika, jeśli nawet
zmieni on adres. Chodzi mi o lojalną grupę prenumeratorów..."
Wirtualny Wydawca: Jak i kiedy
doszło do powstania portalu Dtp.pl?
Łukasz Kaugan:
Portal Dtp.pl istnieje od 2001 roku i właśnie w styczniu 2006 roku będzie
obchodził 5 rocznicę powstania. Powstał ponieważ była luka na tego typu
polskojęzyczny portal wertykalny skupiający wokół siebie środowisko
specjalistów z dziedziny Deskop Publishing. Powstał przede wszystkim dlatego
ponieważ była wielka potrzeba aby branża miała swoje centrum informacji.
Wcześniej prowadząc studio graficzne dokładnie wiedziałem czego potrzebuje
od tego typu medium i jakie informacje są mi potrzebne. Co ciekawe do dziś
łapię się na tym, że korzystam z jego zawartości, jakbym był jego
odbiorca. Na przykład zdarza mi się zaglądać do działu "Warszat/Niezbędnik"
i w 10 sekund sprawdzać jakieś ważne dane np. formaty papierów. W
biblioteczce szukałbym tego znacznie dłużej, a opierając się tylko na
pamięci mógłbym dopuścić się jakiejś drobnej pomyłki, a na to nie można
sobie pozwolić.
WW:
5 lat działalności portalu w "sieci" to dużo, jak na Polskie warunki.
ŁK: W 2000 roku z wypiekami na twarzy przygotowywaliśmy
portal. A był to wyjątkowy okres w gospodarce światowej, a co za tym oczywiście
idzie, z małym poślizgiem - również w gospodarce polskiej. Pamiętam dokładnie
co w tym czasie działo się w internecie i wokół zjawiska tak zwanej nowej
ekonomii. Niezwykły optymizm inwestorów, którzy chcieli inwestować we
wszelkie przedsięwzięcia z nim związane. Pamiętam był taki okres, gdy
serwisy horyzontalne wyrastały jak grzyby po deszczu. Nie było jednak szans,
by na polskim rynku mogło funkcjonować ich tak wiele. Nie myślano wtedy o
ograniczeniach i kosztach, nie zastanawiano się, czy uda się zaprezentować
ciekawszą od konkurencji propozycję. Rzeczywistość zweryfikowała te plany
i okazało się, że dla większości projektów nie ma miejsca na rynku. Po
wielkim optymizmie w kilka miesięcy sytuacja całkowicie się odwróciła i
większość inwestorów prześcigała się, lecz tym razem w rozmiarach
swoich strat.
WW:
Czyli narodzinom całego przedsięwzięcia towarzyszył niepokój o przyszłość.
ŁK:
Los chciał, że Dtp.pl wystartował niemal w tym samym czasie, kiedy to po
raz pierwszy ogłoszono polskie podsumowania tego gorącego okresu. Optimus
publicznie poinformował o stratach generowanych przez największy w tym
czasie w Polsce portal horyzontalny - Onet.pl. Tłumaczyłem sobie, że
rzeczywiście czas wielu portali jest policzony, bo inwestycje mocno się
skurczyły i jest miejsce tylko na dwa, trzy duże portale i kilka ogólnoinformacyjnych.
Wierzyłem, że inaczej będzie z wortalami specjalistycznymi, ponieważ ich
siła tkwi w danej branży i ma stałych odbiorców, którzy są najlepszą
grupą docelową dostępną błyskawicznie i na wyciągnięcie ręki dla
potencjalnych reklamodowców. Dodatkowo umacniałem się w tym przekonaniu
czytając prasę internetową, która w tamtym okresie nawet na polskim rynku
wydawniczym miała swoich odbiorców i dzielnie towarzyszyła tym wszystkim
niezwykłym wydarzeniom i przemianom. Bez względu na wszystko wortale miały
być kurami znoszącymi złote jaja.
WW:
Jak Dtp.pl zmierzyło się z ciągłymi kryzysami nękającymi Polski
internet?
ŁK:
Przede wszystkim nie nastąpiło przeinwestowanie w projekt, tak jak to miało
miejsce przy tworzeniu wielkich portali. Dziennikarze pytający się o budżet,
który był potrzebny na powstanie Dtp.pl, byli bardzo zdziwieni, że nie wyraża
się on w setkach tysięcy dolarów i nie stoi za tym poważny inwestor i do
tego wszystkiego projekt nie urodził się w "inkubatorze",
tak bardzo popularnych "systemach pomocy" w tamtym czasie. Proszę zauważyć,
że od początku wydawcą portalu jest nie duża firma, której jestem właścicielem.
Do dziś portal postrzegany jest, jako prężnie działająca korporacja. To
dobrze, widocznie na to zasługuje.
WW:
To w takim razie jaka jest recepta na pozostanie on-line?
ŁK: Mam wrażenie, że to się ciągle zmienia. Obie strony
- wydawcy i internauci - dojrzewają i zaczynają siebie rozumieć. Na
początku treść, jak również różnego rodzaju usługi rozdawane były za
darmo. W momencie, gdy przekształcano serwis w normalnie funkcjonującą firmę
chcąc czerpać z niego zyski, okazywało się, że nie jest on konkurencyjny.
Wszędzie wokół były przedsięwzięcia, prowadzone przez tych, którzy
jeszcze tego nie zrozumieli, lub po prostu mogli sobie na to jeszcze pozwolić.
Zdarza się, że gdzieś obok jest podobny produkt, nie zawsze gorszy i dostępny
za darmo. Dojrzałem do tego typu zmian. My na przykład przygotowujemy się
do wprowadzenia systemu mikropłatności za dostęp do niektórych treści.
WW:
W takim razie z czego portal utrzymywał się przez ostatnie 5 lat skoro
wprowadzenie mikropłatności jest dopiero planowane?
ŁK:
Jest to przede wszystkim sprzedaż miejsca reklamowego na różnego rodzaju nośnikach
reklamy oraz promocja firm w specjalnych tematycznych działach, takich jak
"Dystrybutorzy.dtp.pl" czy "Print.dtp.pl". W Dtp.pl są też dostępne
usługi typowe komercyjne. Takim przykładem jest nasz oficjalny sklep
internetowy "Sklep.dtp.pl", gdzie sprzedajemy produkty, które wcześniej
wprawdzie opisujemy w dziale redakcyjnym. Zresztą nikomu to nie przeszkadza,
bo są to produkty, których nie można źle zrecenzować, ponieważ są
wykonane na najwyższym poziomie i są bezkonkurencyjne. Musiałem to
zaakceptować, a co najważniejsze zaakceptowali to sami Użytkownicy, którzy
odbierają portal jako rzetelne źródło informacji i równie chętnie robią
zakupy online w naszym sklepie. Również jesteśmy zaangażowani w różne
komercyjne projekty i realizujemy je od strony koncepcyjnej, graficznej czy
produkcyjnej. W tej chwili trwają pracę nad nowymi działami. Wspomnę
tylko, że wkrótce ruszy "Konwerter.dtp.pl", mechanizm dzięki któremu będzie
online przekonwertować plik na dowolny format nie ruszając się sprzed
komputera i oszczędzając na zakupie specjalistycznego oprogramowania.
WW:
Wracając do portalu jakie działy i funkcję oferuje Dtp.pl?
ŁK:
Portal posiada klarowny podział na zawartość redakcyjną, teleadresową i
reklamową. Do części redakcyjnej zaliczają się działy tworzone na
podstawie własnych badań i zebranych informacji. Dział "Aktualności"
oraz "Nowe produkty" jest typowym działem informującym o branżowych
wydarzeniach i najnowszych produktach. Dział "Warsztat" i "Porady"
zawiera cenne informacje, podpowiedzi ułatwiające pracę, wyjaśnienia
procesów technologicznych, jak również testy maszyn i urządzeń. Jako
jedni z pierwszych tresowaliśmy niektóre urządzenia do cyfrowego druku
niskonakładowego. Jako jedyni prowadzimy badanie odpowiadające na pytanie
"Ile zarabia się w naszej branży?". Właśnie w dziale "Pod lupą"
od lat publikujemy setki informacji, które dostajemy bezpośrednio od naszych
respondentów. Do działu redakcyjnego również zalicza się dział
"Inspiracje" i "Galeria", gdzie pokazujemy ciekawe projekty layoutów
prasowych i reklamowych oraz dział "Felietony", który jest jak sama
nazwa wskazuje, otwartym miejscem do wypowiedzi i polemik. Fenomenem, już od
pierwszej edycji w 2001 roku, jest nasz konkurs "Witryna Roku". Cieszymy
się, że w ten prosty sposób możemy promować witryny internetowe firm z
branży, które docelowo walczą o Złotą, Srebrną i Brązową Witrynę
Roku. Co najważniejsze decyduje o tym najsurowsze jury - nasi internauci,
którzy najpierw nominują swoich faworytów, następnie wybierają "Witrynę
Miesiąca" w danej kategorii np. w maju są to "Drukarnie" i kończą
rywalizację w wielkim finale konkursu, gdzie ze wszystkich "Witryn Miesiąca"
wybierana jest najlepsza z najlepszych strona internetowa - czyli "Złota
Witryna Roku".
Działy teleadresowe opierają się na
publikacji różnego rodzaju opisów firm czy usług, jak również ogłoszeń
Należą do nich przede wszystkim: "BazaFirm.dtp.pl",
"Portfolio.dtp.pl" oraz działy umożliwiające bezpłatną publikację ogłoszenia
tekstowego dotyczącego rynku pracy czy giełdy rzeczy używanych.
Działy komercyjne to przede wszystkim
wspominany wcześniej "Sklep.dtp.pl", gdzie można kupić ważne i niezbędne
produkty, jak również działy "Dystrybutorzy.dtp.pl, i "Print.dtp.pl,
dzięki którym można znaleźć ciekawą ofertę i nawiązać nowe kontakty
oraz dział "W sieci", dzięki któremu można poznać nowe miejsca w
internecie.
WW:
Portal Dtp.pl ma dość specjalistyczną tematykę. Czy grupą odbiorców są
tylko ludzie z branży, czy też znajdują się tam informacje użyteczne dla
przeciętnego internauty?
ŁK: Rzeczywiście jest to miejsce dla profesjonalistów.
Portal porusza zagadnienia z zakresu przygotowania rożnego rodzaju
drukowanych i elektronicznych publikacji. Pozwolę sobie wyjaśnić, że skrót
Dtp.pl pochodzi od angielskich słów "desktop publishing". Portal
kierowany jest do ludzi, którzy pracują w agencjach reklamowych,
wydawnictwach, studiach graficznych, przygotowalniach poligraficznych oraz
działach graficznych telewizji,
drukarń czy firm marketingowych. Proszę zauważyć, że nie skupiamy się
tylko na aspektach technicznych w branży, ale również staramy się poświęcić
sporo uwagi efektom wizualnym i inspiracjom graficznym naszych użytkowników.
Stąd obecność działów tego rodzaju. Piszemy o technologii jak również
pokazujemy sztukę użytkową - jako gotowe realizacje warte analizowania i
w konsekwencji naśladowania w dobrym tego słowa znaczeniu.
Jeśli przeciętny internauta robi coś związanego z grafiką, fotografią
cyfrową czy nawet video, znajdzie na pewno wiele ważnych informacji. Piszą
do nas, a co za tym idzie czytają, różni Użytkownicy. Są tacy, który w
nocy proszą o pomoc, bo nie chce im wyjść przysłowiowy "postscript"
potrzebny na rano, lub też tacy, którzy oczekują od nas poważnych, mocno
specjalistycznych tematów. Są przesłanki, które świadczą o tym, że spełniamy
oczekiwania wszystkich zainteresowanych.
WW:
Jakie jest zainteresowanie portalem? Jak dużo ludzi je odwiedza?
ŁK:
Z badań wynika, że portal odwiedzany jest przez ponad 20.000 osób miesięcznie,
którzy czytającą ponad 60.000 stron. Do tego blisko 2.500 osób posiada swój
własny profil i większości prenumeruje nasz newsletter "eXpress
Dtp.pl", rozsyłany właśnie do zarejestrowanych Użytkowników. Ze
statystyk i badań wynika, że odbiorcami portalu dosłownie w tej samej części
są firmy i osoby prywatne, gdzie podział jest 50%. Myślę, że portal po
tylu latach funkcjonowania jest już dobrze rozpoznawalną marką wewnątrz
branży. W każdej redakcji, agencji reklamowej czy drukarni jest osoba, która
zna portal, czyta zawarte na nim informacje.
WW:
Ile osób pracuje przy współtworzeniu codziennej dawki informacji dla ludzi
odwiedzających Dtp.pl?
ŁK:
Nie ma w naszej branży tylu informacji, żeby musiał redagować je zespół
złożony z więcej niż jednej osoby.
WW:
Jakie są plany rozwoju portalu w przyszłości?
ŁK:
Zaczęliśmy obecnie świadczyć usługi hostingowe jako "my.Dtp.pl".
Wiemy, że nasi Użytkownicy chcą mieć konta poczty elektronicznej z
najlepszą domeną w branży. Mamy już taką usługa i to na najwyższym
poziomie. Chcemy też obsługiwać klientów pod kontem projektów i różnego
rodzaju realizacji poligraficznych czy multimedialnych. Niebawem otworzymy
dział "PogotowieKreatywne.pl" oraz "ProjektyOnline24.pl".
W planach mam przede wszystkim rozwój Dtp.pl do
wersji drukowanej. Marka, zaplecze oraz doświadczenie już jest - teraz
potrzebuję inwestora lub trochę szczęścia. Jeśli tak się stanie będzie
to prawdopodobnie pierwszy polski portal, który zaczął wydawać swoją
wersję off-line. Zawsze jest odwrotnie, powstaje serwis internetowy istniejącej
wcześniej gazety. "Dtp.pl - magazyn i portal dla profesjonalistów"? Na
pewno będzie to precedens! I dobry biznes - bo nie ma takiego pisma na
rynku. Poza tym jestem przekonany, że połączenie mocy internetu, czyli
lojalnej i spersonalizowanej grupy Użytkowników jest najlepszym sposobem na
atrakcyjność obu odsłon Dtp.pl. Obie będą mogły się uzupełniać i
tworzyć jedną całość, ponieważ czytelnik Dtp.pl to osoba posiadająca duży
graficzny monitor, stały dostęp do internetu i szanująca dobrze wydane
pisma. Tym bardziej jeśli były to pierwszy magazyn o desktop publishing.
Chciałbym stworzyć pismo, które trafi na biurko czytelnika, jeśli nawet
zmieni on adres. Chodzi mi o lojalną grupę prenumeratorów. Jeśli ktoś
zmieni adres lub pracę - chcemy wiedzieć o tym pierwsi. Poza tym wartość
handlową, jaką daje wersja drukowana, czyli między innymi sprzedaż reklam
w łączonych pakietach, wydaje się być nieoceniona.
Poza tym jest wiele we mnie optymizmu. Według ostatnich ogólnoświatowych
badań rynek reklamy internetowej będzie ciągle się powiększał. Wynika to
między innymi z tego, że internet zabiera odbiorcę telewizji. Podobno
osoby, które spędzałaby swój wolny czas przed telewizorem teraz aż 4
godziny dziennie spędzają w internecie.
Wywiad
został opublikowany w portalu Wirtualny
Wydawca na stronie: kliknij |